Pewnie wielu z was miało w swoim życiu styczność z konsolą Nintendo GameBoy. Oryginalny model DMG-01 był wykonany w sposób pozwalający mu przetrwać naprawdę ciężkie warunki i niejeden upadek. Dobrym przykładem tej sławetnej trwałości jest egzemplarz wystawiony w gablocie w sklepie Nintendo w Nowym Jorku. Konsola ta przetrwała bombardowanie w trakcie I wojny w Zatoce Perskiej i, ku zaskoczeniu właściciela, nadal działała. 

Model ten miał jednak jedną naprawdę dużą wadę – dosłownie pochłaniał baterie, a cztery paluszki AA wystarczały na zaledwie 12 godzin grania. Od czasu premiery pierwszego modelu Gameboy’a minęło już ponad 30 lat, a na rynku przenośnych konsol niewiele się zmieniło. Obecnie możemy mówić o sukcesie, jeżeli sprzęt wytrzymuje ponad sześć godzin ciągłego używania. 

Problem ten zauważyli i starają się rozwiązać naukowcy z Northwestern University i Delft University of Technology w Holandii. Stworzyli oni konsolę, która nie posiada żadnego ogniwa zasilającego, a energię do działania czerpie z ogniw fotowoltaicznych umieszczonych na obudowie oraz z przekształcania energii kinetycznej działającej na przyciski w trakcie ich wciskania. 

Oczywiście już na pierwszy rzut oka widać, że konsola nie należy do najbardziej poręcznych, a jej ekran jest malutki. Jednak, jak zaznaczają sami autorzy, projekt ten jest jedynie dowodem słuszności koncepcji udowadniającym, że ten typ działań jest możliwy i niezwykle potrzebny.