O tym, jak ważna jest kompleksowa edukacja, nie trzeba nikogo przekonywać. Niestety, realizacja tego zadania wiąże się z ogromnymi nakładami finansowymi. Najlepszym tego przykładem są pomoce naukowe, które potrafią kosztować krocie. Owszem, są one finansowane z państwowych środków, ale tych prawie zawsze jest zbyt mało. Kluczem do rozwiązania tego problemu okazuje się być druk 3D, co potwierdzają wyniki badań amerykańskich naukowców.

Zamiast kupować pomoce szkolne, można je po prostu wydrukować

Do takich wniosków doszedł profesor Joshua Pearce wraz ze swoją asystentką Nicole Gallup z Michigan Technological University (MTU). Celem przeprowadzonego badania było określenie, czy druk 3D mógłby zastąpić tradycyjne przyrządy dydaktyczne. Dodatkowo badacze postanowili określić, czy taki zabieg byłby opłacalny ekonomicznie.

Wyniki eksperymentu przerosły nawet samych jego pomysłodawców. W pracy naukowej opublikowanej na łamach MDPI (Multidisciplinary Digital Publishing Institute) możemy przeczytać, że wydrukowane pomoce naukowe przetestowane przez duet naukowców nie tylko doskonale sprawdziłyby się jako substytut dla gotowych produktów edukacyjnych, lecz pozwoliłyby także zaoszczędzić około 450 000 dolarów rocznie. Należy tutaj dodać, że w badaniu przenalizowano zaledwie 38 przyrządów dydaktycznych, a oczywiste jest, że wraz z popularyzacją technologii druku 3D będzie powstawać ich zdecydowanie więcej.

Roczne oszczędności na jednej pomocy naukowej wynosiły średnio 11,822$. Najkorzystniej wypadły pomoce, które można było w całości wydrukować na drukarce 3D. Przykładowo wydrukowany model ludzkiego mózgu był tańszy o 98% niż gotowy produkt komercyjny, a atrapa kręgosłupa pozwalała zaoszczędzić średnio 97,5%. Równie atrakcyjnie wypadł model silnika spalinowego, a jego wydrukowana w 3D i w pełni ruchoma wersja kosztowała zaledwie 1/20 ceny sklepowej.

Najsłabiej wypadł zegar edukacyjny – tutaj ze względu na konieczność zastosowania mechanizmu obrotu wskazówek oszczędność wyniosła „tylko” 30%. Warto jednak wziąć pod uwagę łatwość jego naprawy. Jeśli dziecko niechcący zniszczy go podczas zabawy, to przywrócenie go do stanu pełnej użyteczności będzie kosztować dosłownie kilka dolarów.