Podróże po bezdrożach, przez niezbadane zakątki świata, do których nie dotarła jeszcze cywilizacja, kojarzą się przede wszystkim z potężnymi terenówkami z zabudową mieszkalną. Tak też jest w przypadku maszyny Jason’a i Kary, którzy prowadzą na YouTube swój kanał „Everlanders”. Maszyna, w której mieszkają i podróżują, to zmodyfikowany Ford F-550 Super Duty. Samochód został wyposażony w silnik Turbo Diesel o pojemności 7,3 litra, zabudowę mieszkalną oraz napęd 4×4 z prawdziwego zdarzenia. Jednak jednym z najciekawszych elementów na pokładzie auta jest drukarka Ender 3 V2. Jak takie rozwiązanie sprawdza się podczas długich wypraw i co dzięki niemu można osiągnąć?

Drukarka 3D w trakcie ekspedycji 4×4?

Drukarki 3D to zdecydowanie nie jest coś, co kojarzy się z terenowymi wyprawami. No bo jak? Przecież tam nie dość, że trzęsie i telepie, to jeszcze na ogół nie ma dostępu do prądu elektrycznego. Jak się jednak w praktyce okazuje, ze wszystkim można sobie łatwo poradzić.

F-550 w pełnej krasie

Współczesne drukarki 3D są na tyle precyzyjne, że mogą drukować nawet odwrócone do góry nogami. Z kolei z problemem wstrząsów można poradzić sobie poprzez wykonanie stelażu wzmacniającego oś Z oraz solidne przymocowanie urządzenia do wnętrza pojazdu.

Drukowanie w 3D w „nietypowych” pozycjach – źródło 3dprint.com/Maker’s Muse

Pozostaje nam jeszcze kwestia zasilania – tutaj już potrzebne było nieco więcej inwencji twórczej. Dlatego też Jason postanowił przerobić swojego Endera 3 V2 w taki sposób, aby mógł być on zasilany bezpośrednio z systemu baterii zamontowanych w pojeździe, które to z kolei ładowane są panelami solarnymi zlokalizowanymi na dachu Forda F-550. W tym celu pozbył się oryginalnego zasilacza MeanWell, a drukarkę bezpośrednio podłączył do przetwornicy step-up, która podnosi napięcie z 12V zapewnianych przez baterie, do 24V wymaganych do działania Endera.

Ciekawie została również rozwiązana kwestia przechowywania drukarki. W czasie, w którym jest ona nieużywana, jej głowica jest automatycznie parkowana w wyznaczonej pozycji, a Jason dodatkowo podpiera ją przygotowaną wcześniej gąbką. Taki patent zabezpiecza sprzęt podczas szczególnie trudnych przepraw, całkowicie blokując głowicę drukarki i uniemożliwiając jej poruszanie się na boki.

Do czego drukarka 3D przyda się podczas wyprawy?

Dla swojego Endera 3 V2 Jason znalazł szereg zastosowań. W pierwszej kolejności sprzęt posłużył do wydrukowania różnych drobiazgów niezbędnych do wyposażenia samochodu. Były to między innymi plastikowe kanały do przepuszczania kabli, wspornik dla płytki Raspberry PI oraz obudowy do przetwornic.

Jednak to, jak bardzo przydatny jest pokładowy Ender, okazało się dopiero po rozpoczęciu ekspedycji. Gdy coś się zepsuje na środku pustkowia, to znalezienie części zamiennej graniczy z cudem. No, chyba że ma się dostęp do własnej drukarki 3D. I właśnie w ten sposób Jason jest w stanie drukować przydatne elementy nie tylko dla siebie, lecz również dla innych pasjonatów podróży przez nieznane. Tak właśnie powstała obudowa do pokładowej pompy wody, adapter służący do montażu wentylatora lodówki w ścianie pojazdu, chwytaki kijków do nordic walking, a także przejściówka do gniazda zapalniczki umożliwiająca podłączenie europejskich wtyczek.

Wydrukowany w 3D klucz do zaworów IPR stosowanych w F-550

To tylko niektóre z możliwości, jakie zapewnia własna drukarka 3D. Jason ma zawsze przy sobie swój wierny laptop wyposażony w programy do projektowania CAD oraz slicer Cura przygotowujący pliki *.stl do druku 3D. Dzięki temu jest w stanie poradzić sobie z dowolnym problemem bez względu na miejsce i okoliczności.