Powoli zbliża się koniec miesiąca więc jak zwykle zapraszamy Was na przegląd najciekawszych naszym zdaniem listopadowych projektów na portalu Kickstarter. 

Leitners Hybrid Smartwatch

Smartwatche od jakiegoś czasu przestały być ciekawostką, a stały się powszechnym gadżetem. Istnieje jednak spore grono ludzi, dla których sportowy charakter takich zegarków jest ogromną wadą. Z tego powodu, całkiem prężnie rozwija się gałąź tak zwanych smartwatchy hybrydowych. W założeniu są to zegarki posiadające tradycyjny mechaniczny mechanizm wskazówkowy z wbudowanymi niektórymi funkcjami smart, takimi jak śledzenie snu czy tętna. Prym w tej grupie urządzeń wiodły dotychczas dwie firmy – Withings oraz Skagen, czasem konkurując z hybrydowymi modelami marek takich jak Fossil.  

Nowym konkurentem w tej dziedzinie może zostać zegarek Leitners, który obecnie siedmiokrotnie przekroczył swój zakładany próg finansowania. Zegarek ten posiada wiele ciekawych cech jak chociażby tarczę zegarka wykonaną w technologii e-ink, co pozwala na przełączanie koloru tarczy między białym i czarnym. Dodatkowo zegarek ten posiada mechanizm automatyczny, zasilający analogową część zegarka. By móc korzystać ze smart opcji, będziemy musieli przygotować się na ładowanie co najmniej raz w tygodniu. 

Obecnie zegarek wyceniany jest na ~1700zł (469€). 

Emo

W 2016 roku firma Anki wypuściła na rynek swojego małego biurkowego robota o imieniu Cozmo. Robot ten nie spełniał w sumie żadnej funkcji poza byciem zabawną zabawką, trochę na modłę klasycznego Furby. W 2019 roku firma odpowiedzialna za stworzenie tego sympatycznego robota ogłosiła upadłość, a prawa do produktu zostały przejęte przez Digital Dream Labs. Jednak w tym miesiącu Cozmo doczekał się swojego nieoficjalnego następcy, robota Emo. Robot ten ponownie jest jedynie zabawką, ale tym razem ze znacznie większą liczbą funkcji. Może on między innymi grać z nami w jedną z co najmniej pięciu gier, puszczać muzykę, zrobić selfie czy działać jako budzik. Dodatkowo jego “deskorolka” służąca za stację dokującą może być użyta także jako bezprzewodowa ładowarka do telefonów i innych urządzeń obsługujących tę technologię. 

Obecnie Emo kosztuje około 500zł (129$). 

Deep Purple

Nie tak dawno pisaliśmy o sterylizującej szafce, którą każdy z Was może wykonać sam w domu. Wykorzystuje ona LED’y UV-C by sterylizować wsadzone do niej obiekty, co jest niezwykle przydatne szczególnie w dzisiejszych czasach. Na podstawie prawie identycznego konceptu powstał produkt deep purple, będący składaną szufladą. Od zaprezentowanej przez nas szafki odróżnia ją głównie mobilność, która pozwala na korzystanie z niej niemalże wszędzie. 

Na portalu Kickstarter jedno urządzenie wycenione jest obecnie na około 450zł (119$). 

CleanseBud 

Do sterylizacji swoich rzeczy możemy używać nie tylko światła UV, ale także różnych substancji o działaniu odkażającym. Można je powszechnie dostać w większości sklepów lub zrobić samemu w domu. Ciekawym rozwiązaniem może być także zaprezentowany na Kickstarterze CleanseBud. Według autorów projektu, po dodaniu do pojemnika wody i soli, w wyniku elektrolizy powstaje środek z użyciem którego wysterylizujemy różne powierzchnie. 

Jak najbardziej w przypadku elektrolizy wodnego roztworu soli uzyskamy środek o takich właściwościach, nazywa się on podchlorynem sodu i jest powszechnie stosowany w gospodarstwach domowych jako wybielacz (np. ACE). Jestem zaskoczony jedynie opiniami samych autorów, którzy deklarują, że wytwarzana przez nich substancja nie posiada zapachu. Każdy, kto miał kiedykolwiek styczność nawet z bardzo mocno rozcieńczonym podchlorynem sodu wie, że środek ten ma bardzo wyraźny nieprzyjemny zapach chloru, kojarzący się z zapachem basenu (nie bez powodu). 

Pomimo tego, że sam projekt jest bardzo ciekawy, to na chwilę obecną polecałbym jednak używanie dostępnych komercyjnie środków lub wykonywanie ich samemu w domu zgodnie z przepisem WHO

MICROMOLDER

Każdy kto używał kiedykolwiek drukarki 3D wie, że jest to znakomite narzędzie do tworzenia prototypów lub produkcji mało lub średnio skalowej. Nie jest jednak optymalne czasowo i kosztowo wykorzystywanie ich do produkcji wielkoskalowej, do której powszechnie stosuje się wtryskarki. Jednak największą wadą wtryskarek, poza ich gabarytami, są ceny matryc sięgające ceną mocno ponad 10 tys. zł, co sprawia, że technologia ta jest prawie niedostępna dla małych firm lub hobbystów. Tutaj pojawia się ostatni omawiany dzisiaj projekt, w którym ja zakochałem się od razu. Jest to mała, wręcz biurkowa wtryskarka, która jako matryce wykorzystuje negatywy wykonane z foto utwardzanej żywicy, chociażby w technologii SLA. Oczywiście, jak zaznacza sam autor, nie uzyskamy w ten sposób tak wysokiej trwałości matrycy i dokładności wtrysku jak w przypadku aluminium, jednak wydaje mi się, że łatwiej w małym warsztacie o drukarkę SLA niż specjalistyczną maszynę CNC. Jednak gdyby ktoś takową posiadał, to Micromolder obsługuje także i takie matryce. 

Obecnie cena takiego urządzenia to 13,5 tys. zł (3600$), co wydaje się niezwykle atrakcyjne biorąc pod uwagę potencjalne możliwości takiego urządzenia.