Jeden z największych gigantów branży komputerowej – Intel zaprezentował światu swój najnowszy projekt. Jest nim autonomiczny robot, którego może stworzyć niemal każdy. Wystarczy do tego drukarka 3D, smartfon oraz trochę filamentu.

Robotyka oraz AI dla każdego

Sztuczna inteligencja to zagadnienie, które niejednej osobie spędza sen z powiek. W ciągu ostatniej dekady zostało dokonanych wiele prawdziwych przełomów. To, co do niedawna miało miejsce jedynie na kartach książek science fiction, dzisiaj staje się rzeczywistością. Samochody, które potrafią jeździć bez udziału kierowcy, systemy rozpoznawania i identyfikacji ludzkiej twarzy, czy może ogromna flota robotów Amazon, która odpowiada za sortowanie oraz dostarczanie paczek. To wszystko stało się możliwe dzięki wizjonerom, którzy w pewnym momencie życia postanowili zainteresować się programowaniem.

Niestety, poziom wejścia do świata robotyki jest bardzo wysoki. Gotowe zestawy robotów są niezwykle drogie jak na nasze realia, a projekty DIY rządzą się pewnymi ograniczeniami. Przykładowo kompletny JetBot opracowany przez firmę Nvidia to w Polsce koszt przynajmniej 1 000 złotych. AWS DeepRacer kosztuje około 400$, a wersja Evo to wydatek rzędu 600$. Do tego konieczne może okazać się wykupienie usług chmury Amazon (3,5$ za godzinę), aby skorzystać z treningu przy pomocy sieci neuronowych. Tylko łatwy dostęp do technologii umożliwia jej szerokie rozprzestrzenienie, dlatego też Intel Labs postanowił opracować swoje własne rozwiązanie open source.

Smartfon + drukarka 3D = Autobot?

OpenBot Intel Labs nie jest co prawda Transformersem, ale jego sercem może być niemal każdy smartfon. Szkielet robota został stworzony przy pomocy łatwo dostępnych części, które następnie należy zamontować w podwoziu wydrukowanym na domowej klasy drukarce 3D.

Co jest więc tak przełomowego w tym projekcie? Przede wszystkim to, że jako mózg został użyty smartfon. Współczesne telefony, nawet te z niższych półek posiadają zdecydowanie większą moc obliczeniową, niż płytki rozwojowe lub gotowe zestawy deweloperskie. Dodatkowo każdy z nich posiada szereg wysokiej klasy czujników – kompas, żyroskop, GPS oraz czujnik światła. Do tego dochodzi sam aparat, którego rozdzielczość dosłownie masakruje jakością sensory innych robotów. A co jest w tym wszystkim najlepsze – to, że smartfon posiada praktycznie każdy z nas. Jedynym kosztem, który trzeba ponieść na stworzenie swojego robota, jest wydrukowanie go oraz zakupienie paru drobiazgów oraz ogniw 18650. Nawet jeśli nie mamy dostępu do drukarki 3D, to zawsze można skorzystać z usług firm, które wydrukują przesłany model bardzo niskim kosztem.

“W porównaniu do innych robotów nasza platforma posiada ogromne pokłady mocy, interfejsów komunikacji oraz sensorów, które zapewnia smartfon. Istniejące roboty często polegają na zamkniętych ekosystemach oprogramowania, które wymagają, by w celu wprowadzania nowych funkcjonalności oraz wdrażania wsparcia dla nowych sensorów ciągle pracował nad nimi firmowy zespół programistów. My używamy Androida, jednego z największych, ciągle ewoluujących ekosystemów. Całe oprogramowanie odpowiadające za niskopoziomową integrację oraz przetwarzanie danych już istnieje i jest nieustannie usprawniane przez oddaną społeczność robotyczną” – tłumaczą Matthias Muller oraz Vladlen Koltun, czyli osoby odpowiedzialne za stworzenie OpenBota.

Doskonałe narzędzie edukacyjne

Do czego zatem przyda się OpenBot? Jego możliwości ogranicza głównie nasza fantazja. Samo oprogramowanie robota jest skalowalne, co pozwoli w przyszłości „przeszczepić” go na większe podwozie. Można z powodzeniem stosować go do testowania napisanego przez siebie oprogramowania do jazdy autonomicznej oraz sprawdzić, jak poradzi sobie z przeszkodami drogowymi. Posiada również funkcje śledzenia danego obiektu i podążania za nim. Robot posiada również możliwość ręcznej kontroli przez bluetooth. Dlatego też, jeśli mamy pod ręką kontroler Xboxa albo PS4, to możemy zrobić z niego zdalnie sterowany samochodzik.