Po dłuższej przerwie, zapraszam do kolejengo wywiadu. Tym razem pytania adresowana były do Konrada Głowackiego z Sinterit, czyli producenta drukarek 3D, u którego ostatnio bardzo dużo się dzieje! Z resztą przeczytajcie sami: 

Michał Frączek: Cześć Konrad, od naszej ostatniej rozmowy minęło sporo czasu. Wiem, że ten okres to dla Was przede wszystkim intensywny rozwój i ogrom pracy, ale zanim o tym porozmawiamy, chciałbym zapytać Cię jak odnajdujecie się w roli przedsiębiorców. Działacie już na tyle długo, że z całą pewnością miałeś okazję zaznać zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych aspektów prowadzenia firmy. Pewnie zgodzisz się ze mną, że kreatywna praca nad stworzeniem urządzenia to inny świat niż zarządzanie zespołem, dbanie o finanse, sprzedaż, marketing, i cała masa innych rzeczy, które na głowie mają przedsiębiorcy… Jak podzieliliście się obowiązkami i jak odnajdujecie się w roli zarządu rozwijającej się spółki, a nie tylko inżynierów pracujących w warsztacie na swoją drukarką?  

Konrad Głowacki: Faktycznie działania jakie obecnie podejmujemy uległy zmianie, ale podział obowiązków pozostał właściwie ten sam. Paweł Szczurek odpowiedzialny jest za działania z pola R&D (research and development). Michał Grzymała-Moszczyński zajmuje się stroną produkcyjną, a ja wziąłem na siebie całą część związaną z biznesem. Część odpowiedzialności i obowiązków przejęły nowe osoby, ale pracy nie ubywa, ponieważ poziom wyzwań jakie przed nami stają ciągle się podnosi.  

MF: Chciałbym pociągnąć wątek biznesowy i zapytać Cię o pozyskanie rundy inwestycyjnej od FIT AG. Pamiętam, że o pomyśle na znalezienie inwestora rozmawialiśmy już pod koniec 2014 na ITC Summit w Warszawie, gdzie się spotkaliśmy. Opowiedz jak przebiegał proces poszukiwania inwestora, czy od początku byliście zdecydowani na fundusz zza granicy i jak finansowaliście działanie spółki przed podpisaniem umowy inwestycyjnej?

 KG: Jak wiesz zaczynaliśmy z własnych funduszy. Pod koniec 2015 roku nasza działalność zaczęła przynosić wymierne zyski i firma utrzymywała się z tego, co sprzedała. Jednak w miarę jak się rozwijaliśmy, finansowanie ze strony inwestora stało się koniecznością. Próbowaliśmy pozyskać inwestora na różne sposoby (jak wiadomo proces ten jest często bardzo złożony). Dodatkowo zależało nam na tym, aby był to inwestor z branży, który rozumie i zna jej potrzeby oraz wyzwania. Pozyskanie FIT AG to wielki sukces – bo rozumiemy się w 100%.

MF: Na co planujecie przeznaczyć pieniądze z inwestycji, jakie są Wasze najbliższe cele? Możemy spodziewać się nowych modeli drukarek? Zdradź proszę trochę szczegółów 🙂  

KG: W pierwszej kolejności inwestujemy w ludzi. Cały czas także pracujemy nad rozwojem nowych funkcjonalności w produktach już dostępnych oraz nad nowymi produktami. Ostatnio wprowadziliśmy na rynek przesiewacz, który wraz z piaskarką i naszą drukarką tworzą kompletny system druku 3D (tzw. End-to-End System).   

MF: Zanim zaczniemy rozmawiać o samej drukarce, chciałem jeszcze zapytać o Wasz Zespół. Wiem, że w ostatnim czasie na pokładzie pojawiły się nowe osoby – jak zmieniał się team na przestrzeni działalności spółki – ile jest Was teraz, czy nadal zmierzacie rekrutować?

KG: W pierwszej kolejności zasililiśmy szeregi zespołu produkcji. Jednocześnie zwiększyliśmy dział projektowania, a teraz rozwijamy dział marketingu i sprzedaży. Obecnie zespół Sinterit liczy 28 osób. Cały czas szukamy kompetentnych ludzi z pasją – zatem zapraszamy do kontaktu.  

MF: Przejdźmy teraz do samej drukarki, która również ewoluowała na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy. Zmieniała się nie tylko cena, ale na pewno dopracowaliście wiele szczegółów. Opowiedz jak projekt ewoluował i jak różni się od pierwszych drukarek, które można było zamówić w przedsprzedaży, po premierze drukarki na targach Euromold w 2015?

KG: Oczywiście drukarka ewoluowała i zmieniała się. Zaczęliśmy od gromadzenia informacji zwrotnych z rynku i dopracowaliśmy produkt w odpowiedzi na ich potrzeby. Wykonaliśmy drobne poprawki w całej drukarce. Chodziło nam o to, aby wyeliminować wszystkie małe problemy tzw. „wieku dziecięcego”, które występują w każdym, tak wysoce złożonym technologicznie urządzeniu.

 Sinterit Lisa

MF: Planujecie kolejne iteracje i prace nad Lisą, czy model, który można teraz kupić jest  już finalnym?

KG: Jesteśmy przekonani, że obecnie dostępny model drukarki Sinterit Lisa jest wysokiej jakości. Co nie znaczy, że nie zamierzamy jej ulepszać i zmieniać. Ewolucja tego typu technologicznie zaawansowanego urządzenia jest procesem w pełni naturalnym. Obecny model Sinterit Lisa to kompletny produkt, sprzedawany na całym świecie. Oczywiście nie osiadamy na laurach i cały czas pracujemy nad dodatkowymi funkcjonalnościami oraz nowymi produktami. Wspomniany, już przeze mnie, przesiewacz, który wraz z dostępną od ręki piaskarką, stanowi całościowy system do druku 3D w technologii SLS.   

MF: Jak na dzień dzisiejszy wygląda model sprzedaży Waszego sprzętu? Jaka cena i czas oczekiwania na Lisę? Sprzedajecie za pośrednictwem dystrybutorów czy sami zajmujecie się sprzedażą do klienta końcowego?  

KG: Obecnie posiadamy dystrybutorów w wielu krajach. To jest i będzie nasz główny kanał sprzedaży. A czas oczekiwania na maszynę to od 2 do 4 tygodni. Cena zależy od dodatkowych akcesoriów i usług, ale cały tzw. “end-to-end” system oscyluje wokół kilkunastu tysięcy.

MF: Patrząc na Waszą firmę z perspektywy dotychczasowej działalności, chciałbym z jednej strony zapytać jakie są Twoim zdaniem największe sukcesy, które udało się Wam osiągnąć, ale z drugiej interesują mnie również porażki. Powiedz proszę co zaliczyłbyś do największych sukcesów, a co z perspektywy czasu oceniasz, że trzeba było zrobić inaczej.

 KG: Za największy sukces uważam, to, że nasza misja i założenie już zostało spełnione – aby dostarczyć na rynek maszynę, na której można wydrukować wysokiej jakości produkty, doceniane przez klientów. Drukowane w technologii SLS i w tani sposób. Wielkim sukcesem jest także to, że wystartowaliśmy z produkcją seryjną.

Co do porażek, to tutaj borykamy się z wolniejszą niż oczekiwaliśmy rekrutacją nowych ludzi do pracy, ponieważ szukamy naprawdę kompetentnych i zaangażowanych pracowników.

MF: A jak oceniasz branżę druku 3d w ogóle? Interesuje mnie zarówno perspektywa globalna jak i lokalna – czy Twoim zdaniem Polska może odegrać znaczącą rolę na rynku drukarek 3d?

KG: To co widać na pierwszy rzut oka, to to, że branża druku 3D rozwija się bardzo dynamicznie i na szerszą skalę. Tempa zaczyna nabierać druk polegający na spiekaniu proszków metali oraz systemy laminacji polimerów. W Polsce, niestety, pojawiło się ryzyko tego, iż producenci i klienci skupiają się na technologii form, co może skutkować przegapieniem odpowiedniego momentu na przejście do lepszych, wysokich technologii, np. SLS.

MF: Chciałbym jeszcze chwilę zostać na naszym, lokalnym podwórku drukarek 3D. Pod koniec zeszłego roku dowiedzieliśmy o zamknięciu projektu Sand Made, który jako jeden z niewielu konkurował z Wami na polu polskich producentów drukarek 3d innych niż FDM. Co według Ciebie poszło nie tak, czego zabrakło Kubie i jego zespołowi?

KG: Jak powszechnie wiadomo „Nic tak firmy nie rozkręca jak rosnąca konkurencja”  – zatem w moim przekonaniu konkurencja jest niezbędna do rozwoju. Każdy sukces lub porażkę nowego produktu determinuje i weryfikuje rynek i jego wymogi.

MF: Myślisz, że któraś z polskich firm z branży druku 3D ma szansą na odniesienie sukcesu na skalę Zortraxa? Podczas naszej ostatniej rozmowy z Pawłem Ślusarczykiem c CD3D, wskazywał Was jako firmę, której należy się bacznie przyglądać – czy Twoim zdaniem na rynku mamy jeszcze jakieś ciekawe projekty?

KG: Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż z mojej perspektywy, druk 3D to nie tylko drukarki fdm, a patrząc na inne technologie, nie słyszeliśmy o większych projektach. Według mnie kluczowe jest skupienie sie na rynku globalnym, to jest to na co my Kreator, a także ZMorph stawiamy.

MF: Zmierzając powoli do końca chciałbym poprosić Cię o kilka wskazówek dla osób, które planują rozpocząć pracę nad własną konstrukcją drukarki 3D, lub wejść w inny sektor w branży druku 3D. Na podstawie Twojego doświadczenia, zdradź proszę na co należy zwracać uwagę, gdzie bywać, z kim rozmawiać i na czym się skupiać?

KG: Przede wszystkim, szukać nowych rozwiązań technologicznych, które nie znikną w tłumie. Skupić się na rozwiązaniach, które w prostej linii odpowiadają na potrzeby rynku. Chodzi po prostu o to, aby nie pracować nad kolejną maszyną fdm, tylko tworzyć coś nowego, innowacyjnego, coś, co klient będzie chciał mieć i z czego będzie chciał korzystać.

Zbudować zespół ludzi kompetentnych, tak technicznie jak i sprzedażowo, którzy nie boją się wyzwań i są otwarci na nowe możliwości.

MF: Na koniec, podobnie jak podczas wywiadu z Pawłem, chciałbym Cię poprosić o wskazanie Ciekawych osób z branży druku 3D, które Twoim zdaniem warto zaprosić do wywiadu. Zależy mi na wskazaniu osób, z którymi sam chętnie przeczytałbyś wywiad?

KG: Janne Kyttanen to bardzo interesująca postać, były dyrektor kreatywny 3D systems. Ostatnio stworzył firmę, która zajmuje się produkcja lodów w dowolnym kształcie przy użyciu druku 3D.

MF: wielkie dzięki za rozmowę i poświęcony czas!  

KG: Bardzo dziękuję i do następnego razu.